własna firma plusy i minusy

Pierwszą firmę eventową założyłam w 2010 roku. Drugą produkcyjną w 2012, która istnieje do dziś, zatrudnia kilkanaście osób i właśnie wychodzi na rynki zagraniczne. Czy gdybym miała cofnąć się do 2010 roku, czy podjęłabym ponownie decyzję o założeniu swojej firmy? Dowiecie się tego na końcu artykułu😉

Prowadzenie własnej firmy nie jest dla wszystkich. Nie dajcie sobie wmówić, że jedyną słuszną drogą zawodową jest własna firma. Znam mnóstwo osób, które pracują na etacie i zarabiają więcej niż niejeden przedsiębiorca. Znam też mnóstwo przedsiębiorców, którzy zarabiają o wiele więcej niż osoby na etacie. Każdy kij ma dwa końce. Ale przecież nie chodzi tylko o pieniądze. Oj nie.

Jeśli zastanawiasz się, czy warto założyć firmę, poznaj moją subiektywną wyliczankę plusów i minusów. Subiektywną dlatego, że jest to wyłącznie moja opinia oparta na 10-letnim doświadczeniu w byciu „prywaciarką”.

Nie cierpię, gdy ktoś o przedsiębiorcach mówi per „prywaciarz”. A to niestety nadal częste określenie w Polsce… Kiedyś na spacerze przypadkiem usłyszałam rozmowę dwóch pań, które pogardliwie opowiadały o jakiejś „prywaciarce”. Ta forma tak przypadła mi do gustu, że z dumą używam jej podczas nieformalnych spotkań😉

Prywaciarze i prywaciarki z sektora MŚP (małe i średnie przedsiębiorstwa) to ponad 2 mln firm w Polsce, które odpowiadają za zatrudnienie blisko 10 mln osób!* Firmy te wytwarzają 49,8% polskiego PKB. A czy wiecie, że w całej Unii Europejskiej sektor MŚP to 99% wszystkich przedsiębiorstw?**

Jeśli chcesz przeczytać o stanie polskich małych i średnich przedsiębiorstw odsyłam do raportu przygotowanego przez PARP:

*https://www.parp.gov.pl/storage/publications/pdf/2019_07_ROSS.pdf

**https://msp.money.pl/wiadomosci/poradniki/artykul/co-to-jest-sektor-msp-jakie-firmy-zaliczamy,129,0,2415745.html

Być może inni przedsiębiorcy nie zgodzą się ze mną we wszystkich poniższych punktach lub chętnie dodadzą kolejne – jeśli tak jest, to zapraszam w komentarzach do swoich opinii!

Plusy:

– odpowiedzialność za własne życie – to dla mnie największy plus. Od zawsze brałam życie we własne ręce. Może kiedyś będzie mi dane opowiedzieć o tym, jak sama, bez zgody rodziców, po przekroczeniu 18-stki, zmieniłam liceum. O tym, jak w pewnym momencie zdecydowałam o rzuceniu studiów (spokojnie, potem zrobiłam kolejne😉) i podjęciu decyzji na całe życie, że będę robić to, co sprawia mi radość i co mnie rozwija.

– możliwość realizacji własnych wizji – wg kwestionariusza Talentów z instytutu Gallupa moim pierwszym mocnym talentem jest Aktywator, a drugim Strateg. Dzięki tym dwóm mocnym stronom jestem cała w skowronkach, gdy mogę zrealizować coś, co sobie wymyśliłam.

– poczucie „sky is the limit” – Nikt tego wcześniej nie zrobił? To jest niemożliwe? Udowodnię, że się da!

– nieustanny rozwój i przekraczanie swojej strefy komfortu – dla mnie plus, dla innych minus. Ja kocham się uczyć nowych rzeczy i lubię stawiać sobie kolejne wyzwania.

– jedyną stałą jest zmiana – i znowu dla jednych plus, dla innych minus. Dla mnie zmiany to coś, w czym dobrze się czuję (Maciek mówi, że najlepiej reaguję w sytuacjach kryzysowych w firmie;)

– atmosfera i kultura organizacyjna w firmie – mam na nią wpływ i nadaję jej kierunek (oczywiście zespół ma tu również ogromne znaczenie, ale uważam, że ton zawsze nadaje zarząd)

– godzenie firmy z macierzyństwem – mój syn przez pierwszy rok towarzyszył mi stale w pracy, na wyjazdach i podczas kręcenia filmów promocyjnych.

Minusy:

– jesteś w firmie 24/dobę – nie chodzi tu o realny czas pracy przy biurku, ale to, że twoja głowa non stop myśli o nowych pomysłach, planach, strategiach, wyzwaniach w firmie. Na spacerze, pod prysznicem i oglądając Netflixa. Oczywiście dzięki metodom mindfulness potrafię się już wyłączyć, ale na pewno w porównaniu do etatu nigdy to nie jest tak, że po godzinie 16 firma przestaje mnie interesować. Poza tym…jeśli coś jest Twoją pasją, to naprawdę nie odczuwasz tego jako praca…

– nawet, gdy ktoś inni zawali, ty jesteś na froncie – to trudne, zwłaszcza dla perfekcjonistek. Ale dla mnie zawsze naczelną zasadą było to, że stoimy murem za zespołem i pomagamy naprawiać błędy.

– nie ma czegoś takiego jak urlop macierzyński, L4 czy 26-dniowy urlop – oczywiście należy dążyć do równowagi w życiu osobistym i zawodowym, ale fakty pozostają takie, że jeśli jesteś na plaży lub  masz grypę, to i tak myślami jesteś w firmie.

– niestabilne finanse – jeśli ktoś lubi stabilizację, to raczej polecam etat. Oczywiście nie mówię tu o rozkręconych, dobrze zarządzanych firmach, ale takich, które dopiero startują lub funkcjonują w branżach kapitałochłonnych (np. często muszą inwestować w nowy sprzęt, by utrzymać pozycję na rynku).

– duże ryzyko prawno-księgowe – przepisy zmieniają się w takim tempie, że nawet biura księgowe nie nadążają się szkolić. Musisz uważać na sprawy, o których na początku nie masz zielonego pojęcia.

– nieuczciwi kontrahenci – jeśli jesteś na etacie, średnio interesuje Cię to, że jakiś klient nie chce zapłacić twojemu szefowi. Niestety prowadząc firmę, masz surowe zobowiązania wobec ZUS, US, pracowników, podwykonawców i nikogo z tych osób nie interesują twoje kłopoty finansowe.

Moje wnioski: Osobiście już nie wyobrażam sobie pracy etatowej. I to nie dlatego, że wtedy będę miała „nad sobą szefa”, bo ja mam setki szefów, czyli naszych klientów. I czasem naprawdę chętnie bym przyjęła rolę pracownika, aby ktoś inny wskazał mi palcem, co mam robić. Ale nie wróciłabym na etat, bo za bardzo kocham moją niezależność. Tylko tyle i aż tyle.

Ela

Mój staż w zarządzaniu firmą jest dużo krótszy niż Eli, ale „wyzwania” o których napisała powyżej dotykają nas od samego początku. Jeśli myślicie o własnym biznesie to nie chcemy Was zniechęcać, ale uświadomić na co powinniście się przygotować. Jeśli ja miałabym określić największy atut posiadania własnej firmy to możliwość stworzenia takich warunków pracy, atmosfery i wzajemnego szacunku, jakich brakowało Ci pracując etatowo. Co do minusów to niestety… „gdy inni zawiodą, Ty zostajesz sam na polu walki” o czym przekonaliśmy się z Mikołajem nie raz, ale choć miewaliśmy chwile zwątpienia to też uczy charakteru. Z każdej takiej sytuacji wychodziliśmy dużo silniejsi, tak jak byśmy mieli na sobie strój Czarnej Pantery, który kumuluje energię po ataku, aby później móc ją wykorzystać do skutecznej obrony:). No i najważniejszy aspekt posiadania własnej firmy: odkrywasz pokłady energii, o których nie miałeś bladego pojęcia i za każdym razem przesuwasz swoje granice niemożliwości!

Czarna Pantera Foto: Ollie Millington / Getty Images